12 stycznia 2018, autor: Noir 30

Hanna Lis o dzieciach: Od początku (...) były dla mnie ludźmi, a nie "zygotą"

...czy "zlepkiem komórek". Tłumaczy, dlaczego - choć namawia do czarnych marszów - jest przeciwniczką aborcji.

Hanna Lis o dzieciach: Od początku (...) były dla mnie ludźmi, a nie "zygotą" KAPiF
Po tym, jak sejm odrzucił projekt ustawy liberalizującej prawo do aborcji, na Instagramie Hanny Lis pojawił się post, w którym dziennikarka zachęca kobiety do ponownego wyjścia na ulice w czarnych protestach.

W tym projekcie były istotne propozycje dotyczące antykoncepcji (szeroki i bezpłatny dostęp), powrót antykoncepcji awaryjnej (pigułka dzień po), klauzuli sumienia lekarzy ginekologów i wreszcie nowoczesnej, skrojonej na miarę XXI wieku edukacji seksualnej. Przeciwko wyrzuceniu do kosza tego projektu głosowali nawet Kaczyński i Pawłowicz! Posłowie PO i N za to wstrzymali się od głosu (troje z PO głosowało nawet za jego odrzuceniem!) pozwalając na to, by projekt pod którym podpisały się setki tysięcy obywateli trafił do sejmowej niszczarki i nie dając nawet szansy na sejmową debatę o ważnych problemach kobiet.

Do dalszych prac w komisji w tym samym czasie trafia projekt Stop Aborcji, zakazujący przerywania ciąży nawet w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu, takich które skazują nowonarodzone dziecko na pewną smierć w męczarniach, a matkę na nieludzkie cierpienie. Kiedy nie możemy liczyć na polityków, liczmy na siebie! Czarne protesty pokazały nasza siłę i determinację. Pokażmy naszą niezgodę na politykierstwo i bestialstwo ukryte pod płaszczykiem "ochrony życia". Może znów czas pospacerować? #czarnymarsz #ratujmykobiety
- pisze Lis.


Po tym wpisie pojawił się kolejny, tym razem ze zdjęciem gwiazdy z jej dwiema - jeszcze na fotce małymi - córkami. W poście Hanna Lis tłumaczy, dlaczego, choć nawołuje do marszów i protestów, jest przeciwniczką aborcji:

Pytacie mnie, jak to możliwe, że wzywając kobiety do tego, aby wyszły na ulice i upomniały się o swoje prawa, zarazem otwarcie mowię, iż jestem przeciwna liberalizacji obecnej ustawy aborycyjnej/antyaborcyjnej (jak kto woli). Pytacie, a czasami oskarżacie. Otóż świat nie jest czarno-biały. Jestem matką dwóch fantastycznych młodych kobiet. Od początku mojej świadomości ich istnienia były dla mnie ludźmi, a nie "zygotą", czy "zlepkiem komórek". Obie ciąże były zagrożone, w obu występowało "zagrożenie zdrowia", a bywało, że i życia matki, czyli niżej podpisanej. Mój wybór był natychmiastowy i dla mnie oczywisty - pisze mama dwóch córek.


I przechodzi do sedna. Skąd u niej przyzwolenie na liberalizację ustawy antyaborcyjnej?

I tu przechodzimy do sedna sprawy: MÓJ WYBÓR. Chciałabym w naszej Polsce móc przekonywać kobiety, że: aborcja jest najgorszym wyborem, przyjmując jednocześnie do wiadomości to, że niekiedy bywa JEDYNYM wyborem. Chciałabym, żeby w naszej Polsce środki antykoncepcyjne były tanie/bezpłatne i powszechnie dostępne. Będąc przeciwnikiem aborcji, chciałabym jednak, aby to nie państwo, tej czy innej maści rząd, ale żeby matka decydowała o tym, czy jest na siłach urodzić dziecko, o którym wie, że skazane jest na śmierć w ogromnym cierpieniu (pamiętamy przecież casus pana Chazana i jego "obronę" konania dziecka bez czaszki w "świętych" męczarniach).

Będąc przeciwnikiem aborcji, nigdy nie zgodzę się na to, aby o tym czy ofiara gwałtu (czternasto czy czterdziestoletnia) jest w stanie podołać ciąży decydował ten, czy inny minister.
Chciałabym krótko mówiąc, żyć w Polsce debaty, a nie zakazów. W Polsce dialogu, a nie bezrefleksyjnej, ideologicznej naparzanki. Szanujmy się, rozmawiajmy, nie dajmy się wepchnąć w schematy myślowe. Kto jak nie my, Kobiety? Ściskam ❤️
- tłumaczy Lis.


Podzielacie jej opinię?



Wczoraj "dzięki" 39 posłom opozycji (dajmy spokój już żartom, że ona "totalna", raczej totalnie nieporadna), w pierwszym czytaniu trafił do sejmowego kosza obywatelski projekt Ratujmy Kobiety. Zakładał on nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim całkowicie nieralną przecież w obecnych warunkach liberalizację obowiązującego prawa aborcyjnego (której nawiasem mówiąc jestem przeciwna). W tym projekcie były istotne propozycje dotyczące antykoncepcji (szeroki i bezpłatny dostęp), powrót antykoncepcji awaryjnej (pigułka dzień po), klauzuli sumienia lekarzy ginekologów i wreszcie nowoczesnej, skrojonej na miarę XXI wieku edukacji seksualnej. Przeciwko wyrzuceniu do kosza tego projektu głosowali nawet Kaczyński i Pawłowicz! Posłowie PO i N za to wstrzymali się od głosu (troje z PO głosowało nawet za jego odrzuceniem!) pozwalając na to, by projekt pod którym podpisały się setki tysięcy obywateli trafił do sejmowej niszczarki i nie dając nawet szansy na sejmową debatę o ważnych problemach kobiet. Do dalszych prac w komisji w tym samym czasie trafia projekt Stop Aborcji, zakazujący przerywania ciąży nawet w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu, takich które skazują nowonarodzone dziecko na pewną smierć w męczarniach, a matkę na nieludzkie cierpienie. Kiedy nie możemy liczyć na polityków, liczmy na siebie! Czarne protesty pokazały nasza siłę i determinację. Pokażmy naszą niezgodę na politykierstwo i bestialstwo ukryte pod płaszczykiem "ochrony życia". Może znów czas pospacerować? #czarnymarsz #ratujmykobiety

Post udostępniony przez Hanna Lis (@hanna_lis)



Pytacie mnie, jak to możliwe, że wzywając kobiety do tego, aby wyszły na ulice i upomniały się o swoje prawa, zarazem otwarcie mowię, iż jestem przeciwna liberalizacji obecnej ustawy aborycyjnej/antyaborcyjnej (jak kto woli). Pytacie, a czasami oskarżacie. Otóż świat nie jest czarno-biały. Jestem matką dwóch fantastycznych młodych kobiet. Od początku mojej świadomości ich istnienia były dla mnie ludźmi, a nie "zygotą", czy "zlepkiem komórek". Obie ciąże były zagrożone, w obu występowało "zagrożenie zdrowia", a bywało , że i życia matki, czyli niżej podpisanej. Mój wybór był natychmiastowy i dla mnie oczywisty. I tu przechodzimy do sedna sprawy: MÓJ WYBÓR. Chciałabym w naszej Polsce móc przekonywać kobiety, że: aborcja jest najgorszym wyborem, przyjmując jednocześnie do wiadomości to, że niekiedy bywa JEDYNYM wyborem. Chciałabym, żeby w naszej Polsce środki antykoncepcyjne były tanie/bezpłatne i powszechnie dostępne. Będąc przeciwnikiem aborcji, chciałabym jednak, aby to nie państwo, tej czy innej maści rząd, ale żeby matka decydowała o tym, czy jest na siłach urodzić dziecko, o którym wie, że skazane jest na smierć w ogromnym cierpieniu (pamiętamy przecież casus pana Chazana i jego "obronę" konania dziecka bez czaszki w "świętych" męczarniach). Będąc przeciwnikiem aborcji, nigdy nie zgodzę się na to, aby o tym czy ofiara gwałtu (czternasto czy czterdziestoletnia) jest w stanie podołać ciąży decydował ten, czy inny minister. Chciałabym krótko mówiąc, żyć w Polsce debaty, a nie zakazów. W Polsce dialogu, a nie bezrefleksyjnej, ideologicznej naparzanki. Szanujmy się, rozmawiajmy, nie dajmy się wepchnąć w schematy myślowe. Kto jak nie my, Kobiety? Ściskam ❤️

Post udostępniony przez Hanna Lis (@hanna_lis)



Hanna Lis o dzieciach: Od początku (...) były dla mnie ludźmi, a nie

Hanna Lis o dzieciach: Od początku (...) były dla mnie ludźmi, a nie

Hanna Lis o dzieciach: Od początku (...) były dla mnie ludźmi, a nie

Zobacz galerię:
Gwiazdy, które przyznały się do aborcji
(16 zdjęć)
Gwiazdy, które przyznały się do aborcji

Polecane wideo

Skomentuj

Wasze komentarze (30)

  • gość: Iustus18-05-18, 12:29 cytuj
    Brak spójności. Od początku dziecko jest dla niej człowiekiem, a nie zlepkiem komórek, czyli popierając czarne marsze wyraża poparcie dla dzieciobójstwa. Aborcja jest dzieciobójstwem. Jak można (sic!) popierać dzieciobójstwo i jednocześnie bełkotać o prawach człowieka odnośnie których organizuje się takie marsze???
  • gość14-01-18, 02:13 cytuj
    gość, 13-01-18, 13:19 napisał(a):
    Nie.Nie chcę takiego wyboru ani dla siebie,ani dla moich Córek. Nie chcę prawa do zabijania kogokolwiek. Bo za chwilę okaże się, że można zabijać ludzi chorych, starych,brzydkich,niewygodnych...Nie chcę. Bo życie jest darem i nie wolno go odbierać. NIKOMU.

    Ale inni chca miec ten wybor. Bo nie urodzisz za kogos czyjegos dzeicka, a potem bedziesz patrzec jak umrze. Albo majac 80 lat bedziesz musiala opiekowac sie 60letnim niepelnosprawnym dzieckiem, dla ktorego jestes jedynym oparciem. Bo nie masz prawa mowic kobiecie, ktora jest zgwlacona, ze ma urodzic dziecko przestepcy. Nie masz prawa decydowac o innych ludziach. Po to jest wolna wola, zeby robic wlasne bledy.
  • gość14-01-18, 02:10 cytuj
    gość, 12-01-18, 20:20 napisał(a):
    Moja d to nie mój wybór a męża. Wtedy i mąż decyduje. A jeżeli mój wybór i moja d to gdzie mój mózg? Najpierw robić a później zabijać? To i w pakiecie zaszyć d..

    A dlaczego pan minister ma decydowac o mojej d? Bo to on opowiadajac sie za zakazem odbierze wybor mnie, tobie i twojemu mezowi (absurd!). A sterylizacja jest NIELEGALNA w polsce, wiec sobie te banialuki odpusc. Doucz sie.
Czytaj wszystkie komentarze